2017-07-20

Dwór mgieł i furii - Sarah J. Maas | recenzja

| 2017 | 768 | Wydawnictwo Urobros | 
"Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają."

Po tym, jak Feyra ocaliła Prythian, mogłoby się wydawać, że baśń dobiega końca. Dziewczyna, bezpieczna i otoczona luksusem, przygotowuje się do poślubienia ukochanego Tamlina. Przed nią długie i szczęśliwe życie. Sęk w tym, że Feyra nigdy nie chciała być księżniczką z bajki. Zresztą zupełnie nie nadaje się do tej roli. W snach wciąż powracają do niej wymyślne tortury Amaranthy i zbrodnia, którą popełniła, by się od nich uwolnić. Pragnący zapewnić jej bezpieczeńtwo Tamlin próbuje zamknąć Feyrę w złotej klatce. W jej nowym nieśmiertelnym ciele drzemią moce, których dziewczyna nie umie opanować. W dodatku o spłatę swojego długu upomina się największy wróg Tamlina - Rhysand, Książę Dworu Nocy. Zwabioną podstępem Feyrę raz w miesiącu okrywa mrok jego niebezpiecznego królestwa. To pewne, że władca ciemności będzie chciał wykorzystać ją do swoich celów. Chyba że... to nie Rhysand jest tym, kogo Feyra powinna się obawiać. Na Dworze Wiosny również bowiem nie jest bezpiecznie, a sam Tamlin ma przed ukochaną coraz więcej tajemnic. Czy rzeczywiście tylko po to, by ją chronić? Gdy nad Prythian i krainę ludzi nadciąga widmo wojny tak groźnej jak żadna dotąd, Feyra musi zdecydować, komu może ufać. Stawką jest życie jej rodziny i losy całego świata. A w magicznym świecie fae przyjaciele potrafią być bardziej niebezpieczni niż wrogowie. 

Po pierwszy tom Dwór cierni i róż sięgnęłam już jakiś czas temu, i oczywiście się nią zachwyciłam. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Sarah J. Maas, gdyż nigdy nie miałam okazji zapoznać się z jej serią Szklany tron, ale kiedy został wydany drugi tom musiałam go mieć i jak najszybciej przeczytać, więc zakupiłam ją ale do tego czasu jeszcze po nią nie sięgnęłam. Dlaczego ? Sama nie wiem, bardzo chciałam poznać dalsze losy bohaterów, ale w pewien sposób bałam się, że przez drugi tom zniszczę sobie opinię o pierwszym, jak i całej serii. Wiem, że wszyscy zachwycali się drugim tomem i uważali go za lepszy od pierwszego, ale często zdarza mi się, że mam inną opinię niż wszyscy i właśnie dlatego pojawiły się moje obawy. Ale przeczytałam ją w końcu, po wielu miesiącach postanowiłam, że w końcu muszę poznać ciąg dalszy. 
"Ukląkł na tych gwiazdach i górach wytatuowanych na jego kolanach. Nie ukłoniłby się przed nikim i niczym... Poza swoją towarzyszką. Kimś równym jemu."
Oczywiście książka rozpoczyna się na tym momencie na którym zakończyła się w pierwszym tomie, Feyra wraca z Tamilnem na dwór Wiosny i przygotowują się do ślubu, którego wszyscy oczekują. Feyra pomimo tego, że jest u boku ukochanego i jest bezpieczna to czuję się na dworze jak w więzieniu, na każdym kroku jest obserwowana a o wyjściu na zewnątrz nawet nie ma co pomarzyć, więc zostaję jej tylko uczestnictwo w przygotowaniach do ważnego wydarzenia. Przez cały ten czas obawia się, że Rhysand przybędzie po zapłatę i będzie musiała spędzić z nim tydzień każdego miesiąca. Muszę powiedzieć, że o wiele bardziej polubiłam Feyre w tym tomie, można powiedzieć, że w końcu dostrzega jak jest traktowana i wie czego chcę, postanawia zrobić coś dla siebie, co ją w pełni uszczęśliwi i pokaże innym kim tak naprawdę jest. 

Oczywiście ten tom skupia się na Rhysandzie, pięknym i niebezpiecznym księciu Dworu Nocy. Ja już tą postać polubiłam w pierwszym tomie, ale w drugim tomie zakochałam się w nim bez pamięci. Sarah J Maas przedstawia nam jego drugie oblicze, prawdziwą twarz, którą ukrywała w pierwszym tomie, natomiast poznajemy również tą złą stronę Tamlina, którą nie chciałam poznawać. W pierwszym tomie Tamlin wydawał mi się idealny i wprost stworzony dla Feyry, jednak nie zauważałam tego w jaki sposób ją traktował, więc w pewien sposób byłam w niego zapatrzona na ona i nie dostrzegałam jaki jest naprawdę. 
"Za tych, którzy spoglądają w gwiazdy i marzą, Rhys."
Czytanie tej książki to istny rollercoaster, w jednej chwili się śmiejemy, płaczemy a w drugiej mamy ochotę wyrzucić ją przez okno. Powieść jest genialna a sposób w jaki autorka się bawi słowami i swoją wyobraźnią jest niesamowita, i każdy może pomarzyć tylko o takim talencie jaki ona posiada. Nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam książkę z tak zapartym tchem, uwielbiam to uczucie kiedy zatracam się w niej bez pamięci i jedyne o czym myślę to co zrobią bohaterowie tej powieści, wtapiam się w całą historię i przeżywam to na swój sposób i to jest niesamowite w literaturze. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu, gdyż ta część zakończyła się w bardzo ciekawy sposób i gdybym tylko mogła to sięgnęłabym po trzeci tom już teraz. Nie wiem czy jest jeszcze osoba, która nie zapoznała się z tą serią, ale jeżeli takowa czyta właśnie moją recenzję to serdecznie ci polecam tą serię i ten tom, na pewno się nie zawiedziesz. 


[ 172 ]
W serii A Court of Thorns and Roses :
Dwór cierni i róż || Court of Mist and Fury




6 komentarzy:

  1. Planuje pod koniec roku ją przeczytać. Mam nadzieję, że spodoba mi się tak bardzo jak Tobie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w pierwszym tomie kompletnie nie rozumiałam, dlaczego wszyscy zachwycają się Rhysem, w drugim zaczął mi się podobać, ale teraz, podczas czytania trzeciego, skradł moje serce całkowicie. Ogólnie kocham tą serię Maas chyba nawet bardziej niż Szklany tron, który jednak też jest wspaniały. Jeśli tak bardzo podobały Ci się Dwory, polecam też poznać Szklany tron :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  3. No pokochałam te książkę. Rhys jest po prostu cudowny! Nie mogę się doczekać kolejnego tom. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie to, jak Maas pokazała postać Tamlina w drugim tomie było kiepskie. Mogła choć dać nikły zalążek jego prawdziwej osobowości w "Dworze cierni i róż", bo taka gwałtowna zmiana wyszła nienaturalnie. Niby podała jakieś tam powody, ale dla mnie niewystarczające.
    Trochę marudzę, ale muszę przyznać, że serię uwielbiam. Maas potrafi wszystko przeinaczyć i napisać w taki sposób, że nie ważne co wymyśli, to w ostatecznym rozrachunku i tak będę zadowolona. Jeszcze kilka miesięcy do trzeciego tomu! Już nie mogę się doczekać!
    Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsza książka mnie nie porwała, ale duża w tym zasługa była mdłego Tamlina i tego wydumanego wątku miłosnego. Feyra też mnie do siebie nie przekonała. I powtarzałam, że po kontynuację sięgnę tylko ze względu na jednego bohatera - Rhysa, który zaintrygował mnie od pierwszego pojawienia. I teraz czytam, że go o wiele więcej jest w kolejnych tomach, więc nie mogę doczekać się lektury <3

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli już przeczytałeś tego posta, to zostaw po sobie znak w postaci komentarza. Dla Ciebie to tylko chwilka a dla mnie znak że ktoś to jednak czyta. Będę wdzięczna za każdy komentarz nawet za krytykę, która mam nadzieję będzie uzasadniona. Napisz co ci się podoba lub nie a ja spróbuję nad tym popracować.
Dziękuję !