2018-03-24

"Slammed" Colleen Hoover | recenzja

2018 | 282 | Wydawnictwo YA!
Nie podchodźcie do życia zbyt poważnie. Dajcie mu w pysk, kiedy na to zasługuje. " 

O „Pułapce uczuć” słyszałam długo przed tym jak postanowiono całą serię wydać ponownie, jednak dotychczas nie miałam okazji, aby się z nią zapoznać bliżej. Dzięki temu, że Wydawnictwo YA postanowiło wydać całą serię w całkowicie nowych okładkach, mogłam w końcu się przełamać i poznać książki autorki, która zdołała podbić moje serce już kilka razy innymi swoimi książkami. 

Layken skończyła właśnie osiemnaście lat. Kilka miesięcy wcześniej niespodziewanie straciła ojca. Wraz z kochającą matką i młodszym bratem postanawiają zostawić za sobą przeszłość w Teksasie, by móc rozpocząć nowe życie w Michigan. Sprzedają dom, pakują rodzinne pamiątki i wyruszają na północ. Każde z nich z innymi obawami i planami na przyszłość. Zarówno Layken, jak i Kel nie chcą porzucać szkoły, przyjaciół, ulubionych miejsc. Nie wiedzą, co ich czeka tysiące kilometrów od domu. Prawdziwego domu. Julia, choć się martwi, stara się dodać otuchy swoim dzieciom i wesprzeć ich w najtrudniejszych chwilach. Po przyjeździe na miejsce okazuje się, że już pierwszy kontakt z sąsiedztwem z naprzeciwka zwiastuje poważne zmiany w rodzinnych relacjach. A to dopiero początek niezwykle emocjonalnej, chwilami przezabawnej historii rodziny Cohen i Cooperów, w której nikt nie zdaje sobie sprawy, jak ich członkowie staną się sobie bliscy w obliczu śmiertelnej choroby i codziennych problemów.
" Zanim kobiet zaangażuje się w związek z mężczyzną, powinna móc odpowiedzieć twierdząco n trzy pytania.[...] Czy zawsze odnosi się do Ciebie z szacunkiem? To pierwsze pytanie. Drugie pytanie brzmi: jeśli z dwadzieścia lat będzie dokładnie tą samą osobą, czy w dalszym ciągu chciałabyś za niego wyjść? I wreszcie: czy sprawia, że chcesz być lepsza? Jeśli spotkasz kogoś, przy kim na wszystkie trzy pytania będziesz mogła odpowiedzieć twierdząco, to znaczy, że znalazłaś odpowiedniego mężczyznę. "
Książka opowiada historię Layken, i nie martwcie się bohaterka wyjaśnia dlaczego ma tak na imię, z czego bardzo się ucieszyłam, gdyż sama byłam ciekawa dlaczego właśnie takie dziwaczne imię. A więc Lake mieszkała sobie z rodzicami i bratem Kel’em w Teksasie, gdzie wiodła normalne i nudne życie. Pewnego jednak dnia czarne chmury przesłaniają jej sielankę, gdyż umiera jej ukochany ojciec. Niestety rodzina poprzez wydatki i skromne zarobki matki muszą się przeprowadzić i trafiają na bardzo spokojną dzielnicę z bardzo miłymi sąsiadami. I jak już o sąsiadach mowa to Layken poznaję Willa, przystojnego młodzieńca, który mieszka zaraz obok i jak się okazuję ma młodszego brata w wieku Kel’a. Pojawia się pierwsze zauroczenie, pierwsza randka i pierwsze uczucie, i wydawać by się mogło, że Lake odnalazła mężczyznę, który przejął jej serce a ona nie chciała go odzyskiwać. Niestety dalszy ciąg wydarzeń sprawia, że ta dwójka nie może się więcej spotykać, ponieważ jak się okazuję Will uczy poezji w liceum do którego zapisała się Lake. 

Szczerze się przyznam, że zanim sięgnęłam po tę powieść to nie czytałam jej opisu, nie wiedziałam kompletnie o czym ona jest, ale nawet nie miałam na to ochoty. Colleen Hoover to pisarka, która już kilkukrotnie mnie zaskoczyła i nie miałam obaw, że tym razem może być inaczej, nie sądziłam jednak, że emocje, które będą mi towarzyszyły podczas czytania „Slammed” to będzie istna burza. Może zacznę od samego pomysłu przeprowadzki, momentu poznania się Lake i Willa, oraz momentu w którym oboje dowiadują się więcej o swoim życiu i postanawiają zerwać ich bliższą relacje, już nie raz czytałam książkę w której pojawia się konflikt uczennica i nauczyciel, i już pomału zaczął mi ten wątek przeszkadzać, gdyż wszystkie kojarzyły mi się z Arią i Ezrą z serialu „Słodkie Kłamstewka”, ale w tym przypadku nie miałam z tym najmniejszego problemu. Colleen Hoover poprowadziła cała fabułę w taki sposób, że związek pomiędzy Lake i Willem był dla mnie czymś oczywistym, a to, że Will był nauczycielem było dla mnie czystą abstrakcją. Z doświadczenia wiem, że Colleen bardzo lubi melancholie i smutne wątki w swoich książkach, ale to co zrobiła w „Pułapce uczuć” kilka razy doprowadziło mnie do łez. To ile w tej książce jest bólu i cierpienia, może nie fizycznie a psychicznie jest nie do opisania. Sama historia Willa i jego rodziców przepełnia smutkiem, a kiedy dochodzi do tego historia tego ile przeszedł by móc opiekować się młodszym bratem sprawia, że łzy same pojawiają się w naszych oczach i nie mamy nad nimi kontroli. 
" Tak wiele mnie nauczyła. I nadal uczy mnie tak wiele. Nauczyła mnie kwestionować. I nigdy nie żałować… "
Książka jest bardzo wciągająca, czyta się strona za strona, słowo za słowem i sami nie wiemy kiedy jesteśmy na końcu powieści. Dobrze, że mamy od razu kolejne części bo gdybym musiała czekać na ich wydanie to chyba sama dopisałabym ciąg dalszy. Bardzo polubiłam główne postacie tej historii. Layken, dziewczyna, która nikogo nie udaję i jest całkowicie sobą, nie dość, że słucha dobrej muzyki to umie docenić piękno słowa a jej zachowanie jest odpowiednie i zrozumiałe do osoby, która przeżywa coś pierwszy raz w swoim życiu. Natomiast Will, to postać która wiele przeszła w swoim życiu i można to zauważyć po jego odpowiedzialnym i dojrzałym zachowaniu, mamy kilka momentów w których można dostrzec, że pojawia się zachowanie odpowiednie dla osoby w jego wieku, ale zaraz pojawia się osoba, która ma na swojej głowie pracę, dom i młodszego brata do wychowania. 

Wątpię żeby była choć jedna osoba, która jeszcze nie zapoznała się z tą książką, ale jeżeli tak jest to nie macie innego wyjścia jak tylko zapoznać się z historią Layken i Willa, gdyż autorka stworzyła niesamowicie klimatyczną książkę, z tak charakterystycznymi postaciami, no i co najważniejsze z poezją w tle, którą się czyta z zapartym tchem. Serdecznie wam polecam tą książkę, jak i inne książki tej autorki bo to co ona robi jest po prostu niesamowite i nie mówię tego tylko dlatego żeby zachęcić was do przeczytania jakichś tam książek, tylko książek, które doprowadziły mnie już kilka razy do płaczu. Przygotujcie się na istny rollercoaster emocji.




220 ] 
W serii Slammed : 
Slammed | Ponit of retreat | This Girl




Za możliwość przeczytania "Slammed", serdecznie dziękuję Wydawnictwu YA!

8 komentarzy:

  1. Jest to moja pierwsza książka tej autorki i jestem nią naprawdę mile zaskoczona. Może nie jest to lektura nie wiadomo jak dobra, ale spędziłam przy niej fajnie czas. Na pewno wezmę się niedługo za kolejne części :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie!
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, ja i Colleen Hoover to wyjątkowo złe połączenie. Kompletnie nie mój styl :/

    Pozdrawiam, a przy okazji zapraszam na rozdanie :) :
    http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/2018/03/romantyczne-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przeczytac koniecznie. Kocham Colleen Hoover :)

    Dominika z bloga Read Me

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z tobą! Chyba jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. U Hoover jak zwykle jest emocjonalnie, wzruszająco i życiowo.

    OdpowiedzUsuń
  5. To pierwsza książka CoHo jaką przeczytałam, więc mam do niej ogromny sentyment. Jest to też jedna z nielicznych powieści przy których tak jak Ty płakałam. Chociaż też się nie spodziewałam, że będzie to taka emocjonalna opowieść ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię książki Hoover, ale jakoś ta seria mnie od siebie odrzuca. Nie mam pojęcia dlaczego. Może jednak powinnam spróbować? ;)
    Pozdrawiam,
    Od książki strony

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam za sobą już całą wznowioną serię Slammed i to właśnie pierwszy tom podobał mi się najbardziej - reszta niestety odstaje, im dalej, tym gorzej. Ale Pułapka uczuć ma w sobie coś, co poruszyło nawet mnie, a zwykle nie wzruszam się przy czytaniu. Postaram się zachować w pamięci tylko ten pierwszy, świetny tom, a resztę wymazać z głowy ;)

    Pozdrawiam cieplutko!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieodmiennie mnie wkurza nie tłumaczenie tytułów. Jeśli zaś chodzi o Pułapkę uczuć, to pierwsza książka Hoover jaką przeczytałam i jak dotąd podobała mi się zdecydowanie najbardziej. Może za sprawą właśnie tego, że była pierwsza, a każde późniejsze jej książki są w jakiś sposób podobne, niby o czymś innym ale... No właśnie.

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli już przeczytałeś tego posta, to zostaw po sobie znak w postaci komentarza. Dla Ciebie to tylko chwilka a dla mnie znak że ktoś to jednak czyta. Będę wdzięczna za każdy komentarz nawet za krytykę, która mam nadzieję będzie uzasadniona. Napisz co ci się podoba lub nie a ja spróbuję nad tym popracować.
Dziękuję !