2017-07-04

Wojna Światła i Ciemności - Forest Blackwood | recenzja

| 2017 | 400 | Wydawnictwo AlterNatywne | 

Pewnego dnia hrabia Artis z Królestwa Draxban odkrywa prastary mechanizm, jaki pozwala swobodnie przemieszczać się między krainami. Wraz z dobrodziejstwem pojawia się jednak zagrożenie, ponieważ część światów została skażona obecnością sił nieczystych, które teraz zaczynają ujawniać się i siać spustoszenie. Pozostające dotąd w izolacji obszary wkrótce stają na krawędzi wojny, jaka przesądzić ma o ich losie. Aby stawić czoło demonom, wiedźmom i wampirom z mrocznego Lanar, ludzie są zmuszeni nie tylko zawrzeć sojusz pomiędzy sobą, ale także skorzystać z pomocy Aniołów. Ani jedna, ani druga ze zwaśnionych stron nie przeczuwa jednak, że wojenna zawierucha obudzi jeszcze inną, o wiele potężniejszą siłę, która przez wieki trwała w uśpieniu.

Kiedy dostałam wiadomość od wydawnictwa, czy nie chciałabym się zapoznać z "Wojna Światła i Ciemności" byłam zachwycona, gdyż nie tylko przyciągała mój wzrok piękna i ciekawa okładka, ale również sam opis sprawiał, że bardzo chciałam sięgnąć i poznać tą historię.  W końcu dawno nie czytałam coś stricte z fantastyki, więc to również posunęło mnie do tego, że chciałam po tą książkę sięgnąć. Jednak kiedy już książka do mnie dotarła, to długo minęło, zanim tak naprawdę się za nią wzięłam, może było to wynikiem tego, że miałam wiele na głowie, albo po prostu straciłam już na nią ochotę. 

"Wojna Światła i Ciemności" to nic innego jak świat, złożony z siedmiu królestw przepełnionych fantastycznymi postaciami, które można spotkać tylko w książkach i filmach. Jest to książka pełna tajemnic, magii i interesujących postaci. Forest Blackwood stworzył świat, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, ale niestety nie jest to książka, która przypadnie do gustu wszystkim. Na pewno będzie to smaczek dla osób, które kochają fantastykę i wszystkie te nadnaturalne postacie, jednak dla osób, które zazwyczaj wczytują się w inne gatunki, raczej nie spodziewałabym się, że będzie to książka dla nich. 

Co trzeba przyznać, że książka nie jest pisana lekkim piórem, autor piszę dość skomplikowanie, w pewnym momencie mamy również natłok różnych postaci, co sprawia, że czytelnik się gubi w całej fabule. Cała fabuła jest bardzo zakręcona, oczywiście gdy tylko się bardziej skupimy na tym co ma nam autor do zaoferowania to wtapiamy się w cały wir wydarzeń i czyta się przyjemnie, chociaż nadal dość chaotycznie. Głównym wątkiem była oczywiście tytułowa wojna, i na tym wątku autor skupił się najbardziej, i również myślę, że pisanie tego zajęło mu najwięcej czasu, wszystkie szczegóły są dopracowane a sama wojna jest opisana z najdrobniejszymi detalami. Jak wcześniej zauważyłam autor wprowadził bardzo wiele postaci, ale bardzo szybko kończyły one swoje role w tej książce. 

Książka jest pełna opisów, i w pewnym momencie czułam się przez nie przytłoczona, autor skupił się na opisywania dobra i zła, czasami za bardzo i miałam ochotę odłożyć tą pozycję, mimo to dawałam jej szanse bo miałam nadzieję, że autor mnie jeszcze czymś zaciekawi. Niestety tak się nie stało, w ogóle się nie wczułam w tą powieść, fabuła była dla mnie mało interesująca i momentami drętwa, ale też nie mogę powiedzieć, że jest to beznadziejna powieść, bo można zauważyć, że autor napisał dobrą książkę, ale po prostu nie w moim stylu. Zauważyłam również, że trudno mi się było skupić w trakcie czytania, wszystko mnie rozpraszało, a przy tej książce trzeba być naprawdę skupionym, raz się zamyśliłam i nie wiedziałam co się w ogóle dzieję i musiałam czytać od nowa. Przez co książka szła mi bardzo opornie. 

Niestety nie jest to książka, do której kiedykolwiek wrócę, jednak cieszę się, że dałam jej szansę i przeczytałam ją do końca, bo autor wykonał dobrą robotę, tylko po prostu nie jest to książka dla mnie. Mam nadzieję, że inni znajdą w tej książce to coś i będzie się im podobać, ja natomiast mogę się jedynie zachwycać cudowną okładką. 




[ 168 ]



Za możliwość przeczytania Wojna Światła i Ciemności, serdecznie dziękuję Wydawnictwu Alter Natywne !



3 komentarze:

  1. Faktycznie - okładka przykuwa uwagę! :)
    A z tą fantastyką to tak już jest, odnoszę wrażenie. Ja osobiście ją lubię, ale czasem trafi się taka książka, w której coś mi nie podpasuje. Choć teoretycznie powinna mi się spodobać. :c

    NaD okładkę - dawne LimoBooks (małe, duże zmiany ;)).

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze słyszę o książce i zaintrygowałam się opisem, ale wraz z czytaniem Twojej recenzji mój zapał malał. Rozległe opisy i liczni bohaterowie - nie brzmi to dobrze i mogłoby się tak stać, że gdybym czytała tę powieść, to te czynniki mogłyby mnie denerwować albo sprawiać, że się nie wciągnę w fabułę :/ Aczkolwiek nie skreślam tej pozycji, bo za fantastyką jednak bardzo przepadam i może jednak akurat mi się spodoba ^_^

    strefa-czytania-obowiazuje-wszedzie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej... To nawet kijem jej nie dotknę. ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli już przeczytałeś tego posta, to zostaw po sobie znak w postaci komentarza. Dla Ciebie to tylko chwilka a dla mnie znak że ktoś to jednak czyta. Będę wdzięczna za każdy komentarz nawet za krytykę, która mam nadzieję będzie uzasadniona. Napisz co ci się podoba lub nie a ja spróbuję nad tym popracować.
Dziękuję !